ul. Pogodna 2 lok. 14, 00‑785 Warszawa
tel. +48 513 468 655 dustin@dustinducane.pl

Nie do końca – prawo.pl i Jeronimo Martins (Biedronka)

Artykuł i Jeronimo Martins ogólnie.

”Roszczenia dostawców produktów rolnych lub spożywczych do sieci sklepów Biedronka, związane ze stwierdzonym przez Prezesa UOKiK nieuczciwym wykorzystywaniem przez Jeronimo Martins Polska przewagi kontraktowej, zaczną się przedawniać już z końcem 2021 roku – ostrzegają Tomasz Waszewski i Zygmunt Waga z kancelarii Kocur i Wspólnicy.”

Po pierwsze, primo, jest art 3. ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Nie musimy się fatygować od ustawy odszkodowawczej w sprawach prawa konkurencji jeżeli nie chcemy. Przydałoby się ale nie trzeba. Przy czym… rozważania o pozycji dominującej… nie będę wchodził w bardzo skomplikowane szczegóły – można napisać kolejny artykuł do Głosy. A może to pomysł. (Muszę pomyśleć o pewnych przepisach kolizyjnych.)

Po drugie, secundo, nie trzeba straszyć koniecznością złożenia pozwu jeżeli dostawca ma zawezwanie do próby ugodowej. 100 zł. Koniecznie składaj!

Po trzecie, trumpo, ja bym liczył termin stosując art. 3 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji od daty prawomocności decyzji UOKiK ale to trochę ryzykowane, patrz punkto duo.

Po czwarte – zobacz konkretne umowy dostawców Jeronimo Martins. Ja wiem jak terminy obliczać – i naliczamy termin w zależności od daty potrącenia i wiadomości o potraceniu. Korekta faktury dostawcy jest tez potrąceniem.

Wszelkie podobieństwa do filmów Barei są przypadkowe.

 

Przerażająca jest wypowiedź na końcu artykułu

Interia

Biedronka jak największy odbiorca ma prawo narzucać warunki…

Wypowiadający się chyba uważa że całe prawo konkurencji jest zbędne i że jest fajne i słuszne aby duży wykorzystywał innych.

 

Wojna trwa – megathread. I dlaczego nikt nie używa słów opłaty półkowe

Prezes UOKiK o Biedronce w Business Insider.

”Materiał dowodowy wyraźnie wskazuje, że mieliśmy do czynienia ze złamaniem prawa i niezwykle nieuczciwym wykorzystaniem przez właściciela sieci Biedronka przewagi kontraktowej, w wyniku czego osiągnął on korzyści finansowe w kwocie ponad 600 mln zł. Nie mam co do tego wątpliwości, podobnie jak do tego, że sąd utrzyma wydaną decyzję w mocy – mówi w wywiadzie Business Insider Polska Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

80 proc. uzyskanej przez JMP nieuczciwej korzyści pochodziło od dostawców warzyw i owoców. Do tego odnosi się ta wartość i jest poparta bardzo precyzyjnymi wyliczeniami potwierdzającymi, że to właśnie na dostawcach owoców i warzyw JMP osiągnął największe korzyści finansowe.”

Dlahandlu.pl

”Jeżeli chodzi o ustawę o nieuczciwej przewadze kontraktowej, mechanizm kary wskazuje, że maksymalna sankcja może wynieść do 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Rzeczywiście w tym wypadku (ponad 723 mln zł kary dla sieci  Biedronka – red.) moją intencją było to, żeby przekraczała ona kwotę korzyści uzyskanych przez przedsiębiorcę oraz by realizowała cele prewencyjne. Inne sieci muszą wiedzieć o tym, że uczciwie muszą dbać o relację z kontrahentami i że nie ma mowy o jakimkolwiek wykorzystywaniu przewagi, jaką mają nad swoimi dostawcami – wyjaśnił Tomasz Chróstny, prezes UOKIK, podczas audycji „Aktualności dnia”.”

– Sieci handlowe mają bardzo duże możliwości działania na polskim rynku. Odpowiedzialność powinna być naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Niedopuszczalne jest wymuszanie dodatkowego wynagrodzenia na dostawcach, w sytuacji kiedy pierwotnie nie było to określone – podkreślił gość Radia Maryja.”

PS jest reklama Żabki na stronie, ha!

Portalspozywczy.pl

UOKiK wskazuje, że ukarał Biedronkę za wykorzystywanie przewagi kontraktowej, tj. wymuszanie dodatkowych rabatów w nieuczciwy sposób. Wg urzędu rabat miał być rozliczany na długo po sprzedaży produktu. Biedronka miała zapłacić za produkt X na przykład 2 zł, ale koniec końców dała kontrahentowi za niego 1,8 zł.

Jak miało dochodzić do wykorzystywania przewagi? Money.pl ustalił, że chodzi o tzw. wsteczny rappel extra – wewnętrzna nazwa rabatu naliczanego już po zakończeniu sprzedaży. Zdaniem sieci handlowej zapisy o takich warunkach są wpisane do umowy z dostawcą i są normalną praktyką rynkową.”

UOKiK stoi na stanowisku, że rappel extra nie był wpisany do umów, a sieć stosowała rabat wsteczny np. po zapoznaniu się z wynikami sprzedaży produktów za określony czas – zwykle miesiąc. Nie były one przewidziane we wcześniejszych umowach, a dostawcy nie byli o nich informowani.”

Na tej stronie mam reklamę Makro, ha ha.

Prawo.pl

„Andrzej Springer: Bez wątpienia ocena rabatów posprzedażowych na gruncie prawa konkurencji zależy od tego, jak te rabaty są skonstruowane w danym przypadku – kluczowe jest to, żeby obie strony wiedziały, jakie warunki muszą zostać spełnione, aby rabat został udzielony i w jakiej wysokości. Główny zarzut UOKIK wobec JMP sprowadza się do tezy, że wysokość tego rabatu ustalana była ex post. Czy tak było w istocie, potwierdzi postępowanie sądowe z odwołania JMP od decyzji Prezesa Urzędu.”

Biedna ta Biedronka na money.pl

Przedstawiciele Biedronki uważają, że gigantyczna kara od UOKiK „nie ma żadnych podstaw” i nie obroni się w sądzie. – To jest, mówiąc kolokwialnie, szczucie na nas – mówi członek zarządu Jeronimo Martins Polska.

– Dostawcy, którzy zostali według UOKiK skrzywdzeni, to nasi wieloletni partnerzy. Średnio dostarczają nam towar od ponad 15 lat, żaden nigdy się nie skarżył na brak przejrzystości i nie zerwał umowy – mówi w rozmowie z serwisem „Business Insider Polska” Maciej Łukowski, członek zarządu Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka.”

Podobne slowa słyszę na każdej sprawie.

Oświadczenie Biedronki, pełne… hmm… hahahaahaha.
Raczej nie będą pełnomocnikiem w tej sprawie.

„Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył ponad 723 miliony złotych kary na właściciela sieci sklepów Biedronka – za wykorzystywanie przewagi kontraktowej. Urząd twierdzi, że spółka w arbitralny sposób narzucała dostawcom niektóre rabaty. Jak podał w poniedziałek UOKiK, z informacji zebranych przez urząd antymonopolowy wynika, że kontrahenci byli informowani o konieczności udzielenia rabatu dopiero na koniec okresu rozliczeniowego, po zrealizowaniu dostaw.”

Hej hej. Dlaczego nikt nie odważa się używać określenia ‚opłaty półkowe’?

 

 

 

 

 

 

 

Ano jednak Biedronka je stosuje

Wsteczne rabaty.

Ok. Pewna inna sieć o której będę pisał ma carte blanche w apelacji warszawskiej w związku z umownymi ‚rabatami’ ale to jest trochę przesada. Z artykułu wynika że ktoś poczuł się bezkarny.

„- Spółka Jeronimo Martins Polska stosowała nieuczciwy mechanizm arbitralnego zmniejszania kontrahentom wynagrodzenia za już zrealizowane dostawy. Co istotne, dodatkowe rabaty uzyskiwane od dostawców żywności nie miały przełożenia na niższe ceny produktów dla klientów sieci Biedronka – przekonuje prezes UOKiK Tomasz Chróstny.”

Artykuł z Money.pl

Biedronka a Kania – jednak opłaty

Bardzo długi wywiad, głównie o zarzutach ale tez Biedronce. Business Insider.

„Z perspektywy czasu uważam, że dodatkowym elementem była moja przesadna wiara, że jak zbuduję ogromną firmę mięsną i wejdę z jej produktami do największych sieci sprzedaży, to Zakłady osiągną sukces, również finansowy. To myślenie okazało się wielką pułapką.

W 2011 r. nawiązaliśmy współpracę z Biedronką. Zawarliśmy porozumienie strategiczne. Do 2017 r. współpraca ta układała się korzystnie. Dwa lata temu Biedronka wypowiedziała nam umowę o strategicznej współpracy, tłumacząc, że musi maksymalizować zyski i nie może utrzymać wynegocjowanych z nami kilka lat wcześniej warunków współpracy. To był początek dużych kłopotów finansowych. A trzeba pamiętać, że marże w branży mięsnej w Polsce są bardzo niskie…

Średnia rentowność wynosi od 1 do 2,5 proc. Przy sprzedaży w wysokości miliarda złotych, teoretyczny zysk firmy wynosi około 10 – 25 mln zł. Ale koszty obsługi długu tylko w samym 2018 r. sięgały 38 mln zł. W tym czasie firma wypracowała zysk brutto na poziomie 80 mln zł, co po odjęciu między innymi kosztów finansowania, dało zysk netto w wysokości około 11 mln zł.

Realia rynkowe spowodowały, że znaleźliśmy się w kleszczach Biedronki i banków, a na to nałożył się wzrost cen wieprzowiny. Około 70 proc. naszych wyrobów było odbieranych przez Biedronkę. Sieć płaciła nam po ponad dwóch miesiącach od dnia dostawy towaru. Żeby dostarczyć do Biedronki miesięcznie towar za 50 mln zł, trzeba było mieć kapitał obrotowy w wysokości 125 mln zł. Firmie brakowało miesięcznie tylko na tym kontrakcie około 60 mln zł kapitału. Dodatkowo Zakłady były obciążane różnymi wydatkami.

Co roku na jesieni odbywają się negocjacje warunków współpracy na kolejny rok. Na początku współpracy z wielką siecią koszty są minimalne, często zerowe. Ale w kolejnych latach śruba jest coraz bardziej dokręcana. Sieci żądały nawet 30 proc. wartości naszej rocznej sprzedaży z tytułu możliwości sprzedaży produktów w ich sklepach. Jeżeli nie godzisz się na te warunki, to wypadasz z rynku. Do tego dochodziła „kara” za zbyt szybki rozwój naszej firmy: żądanie nadzwyczajnej opłaty w wysokości kilku milionów złotych z tytułu zwiększenia przychodów dzięki współpracy z siecią. Dodatkowo Biedronka obciążała firmę różnymi opłatami marketingowymi.

Tak. Przerzucała na nas swoje koszty reklamy, koszty swoich akcji promocyjnych oraz innych programów…

To nie był element umowy, ale powszechna praktyka wymuszania takich płatności.”

Ciekawe… upadłość trwa.

W Wiadomościach Handlowych mowa o zainteresowaniu UOKiK tymi wypowiedziami.

 

Rabaty Biedronki i eksperci

Ciekawy artykuł o praktykach Biedronki.

„Prosimy o przedłożenie oferty dodatkowego rabatu w wysokości 1,8 proc. na cały asortyment marki własnej sprzedany do JMP w styczniu i lutym 2016 r. – kończy się mail, który mieli dostać dostawcy Biedronki. Sieć prosi o rabat, ale de facto jest to żądanie – twierdzą eksperci. I apelują o szybkie zabronienie takich praktyk.”

Trudno mi uwierzyć żeby Biedronka rozesłała takie pismo do wszystkich odbiorców… Czyjaś głowa powinna polecieć za powtórzenie manewru Tesco.

Ci eksperci to jednak nie tacy wspaniali eksperci, „Panowie przypominają, że ministerstwo rolnictwa pracuje nad przepisami regulującymi kwestie związane z rabatami i umowami na linii producent-sprzedawca. Mają one przeciwdziałać takim mechanizmom, jak m.in. opłaty półkowe. Polegają one na pobieraniu pieniędzy od producentów za samo wprowadzenie produktu do sklepów czy za pojawienie się w gazetce reklamowej. Podobne rozwiązania funkcjonują już w wielu unijnych krajach.” – tak? W jakich krajach? Naprawdę chciałbym wiedzieć. Polska jest awantgardzie.

A fatalny głupi projekt z zeszłego roku tylko umocni sieci handlowe z powodów o których już pisałem.

Z jakiegoś powodu idziemy do sądu?

Bo nie może być tak, że przez kilka lat dostawca godzi się na opłaty i cieszy się, że jest w sieci, a jeśli z jakich powodów współpraca się rozwiązuje, idzie do sądu.” – artykuł.

No nie, dostawcy się nie cieszą. Płacą póki muszą, często na skraju albo poniżej opłacalności. Muszą płacić bo nie mają innego zbytu dla produktów. Lepszy zysk 1% niż żaden.

Potem dostawcy próbują odzyskać pieniądze z opłat. Współpraca często się rozwiązuje na skutek stałego podnoszenia opłat przy żądaniu coraz niższych cen.

Albo w wyniku przejęcia sieci przez inną, która 'wyrzuca’ poprzednich dostawców.

Rozwiązanie umów na skutek 'winy’ dostawców to ułamek przypadków.